Tuż przed świętami często zabieramy się za generalne
porządki naszych
mieszkań. Jak możecie się domyślić, przed świętami
wielkanocnymi nie zdążyłam ich poczynić, bożonarodzeniowe
dopiero za pół roku...no
nic, może się uda. W końcu organizacja czasu to moja mocna strona.
Co było inspiracją sprzątania? Nie
wszechobecny i wszechogarniający mnie bałagan, o
nie...ani grube ilości kurzu kłębiące się pod łóżkami, na meblach, podłodze, całym mieszkaniu, o nie...ani wizyta rodziny, nieee...wszyscy
znają Królową Bajzlu. Zatem co takiego?! Oczywiście obejrzany odcinek Perfekcyjnej Pani Domu, kobiety,
która swój dom sprząta w pełnym makijażu, starannej fryzurze i pięknie dobranej sukience. Na girach obowiązkowo muszą być szpilki! Nie chciałam być gorsza. Ubrałam swoją studniówkową sukienkę, wymalowałam facjatę, włożyłam kozaczki i
przystąpiłam do działania. Chciałam być jak ta urocza polska Perfekcyjna Pani Domu. Najpierw
wpadłam w szał czyszczenia mebli. W ruch poszedł domestos, ręczniki papierowe, gąbki i inne
akcesoria. W mig wszędzie aż lśniło. Ponieważ nie mam do siebie zaufania, przeszłam do TESTU BIAŁEJ RĘKAWICZKI.
Przejechałam palcem po
meblach, po czym powiedziałam: "Brawo! Tutaj jest czysto!"





