piątek, 7 czerwca 2013

Królowa Bajzlu kontra PPD!




Tuż przed świętami często zabieramy się za generalne porządki naszych mieszkań. Jak możecie się domyślić, przed świętami wielkanocnymi nie zdążyłam ich poczynić, bożonarodzeniowe dopiero za pół roku...no nic, może się uda. W końcu organizacja czasu to moja mocna strona.  
Co było inspiracją sprzątania? Nie wszechobecny i wszechogarniający mnie bałagan, o nie...ani grube ilości kurzu kłębiące się pod łóżkami, na meblach, podłodze, całym mieszkaniu, o nie...ani wizyta rodziny, nieee...wszyscy znają Królową Bajzlu. Zatem co takiego?! Oczywiście obejrzany odcinek Perfekcyjnej Pani Domu, kobiety, która swój dom sprząta w pełnym makijażu, starannej fryzurze i pięknie dobranej sukience. Na girach obowiązkowo muszą być szpilki! Nie chciałam być gorsza. Ubrałam swoją studniówkową sukienkę, wymalowałam facjatę, włożyłam kozaczki i przystąpiłam do działania. Chciałam być jak ta urocza polska Perfekcyjna Pani Domu. Najpierw wpadłam w szał czyszczenia mebli. W ruch poszedł domestos, ręczniki papierowe, gąbki i inne akcesoria. W mig wszędzie aż lśniło. Ponieważ nie mam do siebie zaufania, przeszłam do TESTU BIAŁEJ RĘKAWICZKI. Przejechałam palcem po meblach, po czym powiedziałam: "Brawo! Tutaj jest czysto!"

czwartek, 10 stycznia 2013

W obronie nauki

Na wstępie, drodzy odbiorcy tegoż poczytnego bloga, należą się Wam wyjaśnienia dotyczące absencji jego autorki. Bez obaw to nie wypalenie, prokrastynacja, czy fluktuacja twórcza. Otóż Monia Lisa tradycyjnie pochłonięta była sprawami niecierpiącymi zwłoki. Mianowicie odwoływała Koniec Świata, jak zapewne dostrzegliście z widocznym skutkiem. Zapewniając Stwórcę o celowości przedłużenia eksperymentu o kryptonimie „człowiek” jednocześnie przygotowywała się do zasilenia szeregów Ministerstwa Geniuszu Reporterskiego. Możliwe, że Organizacja nie będzie Wam znana, bo tylko nieliczni zapraszani są do współpracy, dlatego nie dziwi nikogo zainteresowanie Jaśnie Oświeconą Autorką tegoż bloga.

niedziela, 23 grudnia 2012

Jestem kobietą i nic, co ludzkie nie jest mi obce...


ZAPOWIEDŹ: "Każda porządna kobieta nie robi kupy i nie puszcza bąków" - to przekonanie od wieków panuje w męskiej świadomości. Czy kobiety rzeczywiście nie emitują gazów jelitowych do atmosfery? Czy zdarza im się opróżniać swoje jelita? Sprawdzała nasza reporterka Monia Lisa.

OFF1: Państwo Krystyna i Karol Iksińscy są małżeństwem od niemal trzydziestu lat. Razem mieszkają, wychowują dzieci, razem prowadzą osiedlowy sklepik. Spędzają ze sobą, że użyję określenia adekwatnego do serii z jakiej pochodzi wpis, każdą ZASRANĄ chwilę. Można by powiedzieć, że znają się jak łyse konie. Nic bardziej mylnego. Zapytawszy pana Karola, czy jego małżonka wypróżnia się w jego obecności odpowiedział oburzony:

czwartek, 22 listopada 2012

Naleśniki a'la "wierzę, że kiedyś się uda"

Odpuście sobie słuchanie porad byłej miss Polski Ewy Wachowicz, znanej restauratorki Magdy Gessler czy pięknej Nigelli Lawson. Od dziś w kulinarnym świecie króluje nowa, niezwykła postać. Jej potrawy przyprawią o zawrót głowy niejednego czarnowidza kuchni. Trzy, dwa, jeden...ZACZYNAMY!
To jest Wasz ulubiony program "Gotuj z Monią Lisą". W dzisiejszym odcinku nasz polski Master Chef podpowie jak przygotować prawdziwie apetyczne i co najważniejsze JADALNE naleśniki a'la "wierzę, że kiedyś się uda". Przepis ten skierowany jest do zapracowanych mam, które mają niewiele czasu (i ochoty) na zabawy przy kuchence. Ogromną ilością usmażonych naleśników można karmić swoją rodzinę przez kolejny tydzień. To świetny zapychacz dzięki,  któremu słowo "głód" puścimy w niepamięć!
Czas wykonania naleśników: od 30 min do całego dnia. 

sobota, 1 września 2012

Nadmorski hazard





Długo nie karmiłam was informacjami na temat swojej osoby. Zepchnęłam blog na dalszy plan. Przyznaję. Poszłam złą drogą. Wkroczyłam na ścieżkę lekkomyślności i nieodpowiedzialności. Zapomniałam o milionach Czytelników, którzy nieustannie odwiedzają tę stronę. Pozwólcie, że nieco się usprawiedliwię.
Odezwał się we mnie głos samarytanki. Empatia wzięła górę nad innymi cechami mojej osobowości. Komu pomagam tym razem? Koledze z przeszłości, który od niedawna próbuje rozkręcić nadmorski biznes sprzedając SREBRO. Nie amelinium, plastik, kryształki Swarovskiego czy innego Kowalskiego...Summa summarum jestem nad morzem. W dzień dobrze udaję, że pracuję, wieczorami prowadzę hulaszcze życie. ; ) Nie żałując sobie przy tym jodu - daru prosto z Morza Bałtyckiego. Świetnie się bawię, a krzywa przychodu rośnie w zastraszającym tempie.  Urok i wdzięk sprzedawczyni 100%! Nie o mnie jednak ta notka. A szkoda.