Pociągi, tramwaje,
metro są moimi głównymi środkami transportu. Dzięki nim mogę szybko i bezpiecznie dostać się w zaplanowane
miejsce. W życiu każdego podróżnika bywają jednak takie
momenty, kiedy szczerze nienawidzi całego Ministerstwa Transportu. Ja taką nienawiść poczułam w ubiegłym tygodniu podczas powrotu do stolicy. Miejsce siedzące wywalczyłam siłą. - Ścigamy się, droga pani? - zapytała podstarzała kobieta. - Muszę oszczędzać swoje nogi, abym w przyszłości mogła postać, jak dziś postoi pani -
odpowiedziałam. Bezczelna
kobieta. Jak śmiała zwrócić mi uwagę?!
Zarówno torbę, laptopa, jak i walizkę trzymałam na kolanach. Później było tylko
gorzej...głośne rozmowy, czytanie książek, zabawy telefonem. Jedna z kobiet, która miała przyjemność zasiadać po mojej
prawej stronie przeszła sama siebie
wyciągnąwszy z torby MP3. Bezspornie niedopuszczalne
zachowanie. Ci ludzie nie mieli za grosz wstydu, a zasady kultury były im zupełnie obce. Podczas postoju jeden z nich chciał otworzyć okno twierdząc, że jest tu za
ciepło. - Rozbierz
się i ciuchów
pilnuj, myje się, a nie wietrzy
człowieku! -
zwróciłam uwagę gagatkowi. Ludzie bez wyobraźni. Niewiele brakowało, a leżałabym w łóżku z przeziębieniem i łykała
nierefundowane leki. Postawiłam na zdrowie.
Przez blisko dwie godziny dusiłam się w cuchnącym przedziale. Fetor wydobywający się z różnych części ciała współpasażerów był odrażający. Higiena to dla nich obszar niezidentyfikowany i
nieznany. Antyperspirant przedmiotem XXII wieku! Bród za paznokciami, wilgotne
włosy i uświnione ubranie były ich znakiem
rozpoznawczym. Niestety, takie są fakty. Ci ludzie nie są odosobnionymi
przypadkami. Takich przykładów mogłabym mnożyć wiele. Polacy
się nie myją! Ale o tym kiedy indziej...
Odliczałam czas do przyjazdu. Największemu wrogowi
nie życzę emocji, które targały mną tamtego dnia.
Na drodze mojej wędrownej bytności nie spotkałam się z tak
obrzydliwym egoizmem. Doczekałam się takiego bydlęcego dnia, gdy moja prywatność została całkowicie pogwałcona. Chyba nie muszę pisać, że warunki, w
których się znalazłam były karygodne.
Siedzenia były nieczyste,
drzwi lepkie, a okna zaparowane. Prosiaki powinno sie przewozić w lepszych warunkach. Szok, szok, szok.
A czy Wy, moi nieocenieni Czytelnicy przeżyliście równie
podobną historię? Dzielcie się swoimi przemyśleniami, nie
trzymajcie ich w sobie. Dajcie upust swojej nienawiści do otaczającego was świata. Czekam
na Wasze komentarze. Nie rozczarujcie mnie i tym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz